sobota, 9 lipca 2011

dzień 22 - ponownie Paryż, Sacre Coeur i drogocenna herbata

20 km
Rano wreszcie śpimy dłużej. Śniadanie hostelowe o 9:00 poprawione nieco naszymi zapasami, pakujemy się sprawnie i zawozimy nasze bagaże do przechowalni dworcowej na Gare de l'Est.

Jedziemy do Sacre Coeur i po pamiątki z Paryża.
Zwiedzamy bazylikę, mimo tłumów jest cicho i pięknie.

Schody pod bazyliką są zatłoczone, ktoś gra na harfie, ktoś inny tańczy. Jest osobliwie.
Na dole kupujemy pełno dupereli z kolczykami z wieżą Eiffla dla Marty i jej przyjaciółki Gosi włącznie.
Potem idziemy na Place du Tertre. Tu już trudno się przecisnąć.

Pełno malarzy, rysowników, karykaturzystów, wycinankarzy itp artystów. Nieopatrznie w poszukiwaniu toalety wchodzimy do kawiarni i dla niepoznaki zamawiamy herbatkę. Chyba najdroższą na świecie 6,50 euro za naparstek. Ot, gapowe.

Robimy jeszcze rundkę przez Sekwanę do Musee d'Orsay no i na wieczór już jedziemy na dworzec.


W pociągu do Berlina bezstresowo rozkładamy się na podłodze pod rowerami i w przedziale. W Berlinie będziemy o 9:00 rano.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz