piątek, 1 lipca 2011

dzień 14 - na północ, mapa i nowi przyjaciele

78 km
Rano mamy trochę więcej luzu, bo Kasia poszła do internetu. Ruszamy dopiero o 12:00.

Rzucamy ostatnie spojrzenie na piękny zamek w Saumur i zostawiamy już dolinę Loary - kierujemy się na północny zachód w stronę Normandii.

Tak wygląda mapa ostatniego etapu naszej wyprawy - do Mont Saint Michel i dalej w stronę Paryża:
(link do całej mapy wyprawy: http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=
211944838235922010300.0004a7deb2fd3167a1062)


Droga sympatyczna, trochę gorzej oznakowana. Staramy się ominąć Angers i błądzimy, błądzimy... Nie mam pojęcia jaką drogą w końcu jedziemy, ale jest ładnie.
Jedziemy wzdłuż małej rzeczki, droga asfaltowa, bez samochodów. Z daleka widzimy chateau de Mongeoffroy.

Jest już późno a do najbliższego campingu w Lion d'Angers jest jeszcze 20 km. Jesteśmy zmęczeni, bo mamy już 78 km na liczniku. Wchodzę na mijane podwórko i pytam gospodynię, czy możemy rozbić się na łące koło domu, bo późno, bo dzieci zmęczone. Z lekkim wahaniem pani zaprasza. Jak wchodzimy wita nas już cała rodzina - pani Nadine, jej mąż Jean Pierre, córka 17-letnia Emeline i ok 12-letni syn Guillaume. Emeline od razu zabiera Martę do konia, Guillaume Dawida do gry w piłkę, a nas z Kasią Nadine zaprasza do łazienki pod prysznic.
Dostajemy też zaproszenie na śniadanie o 8:30 rano. Jean Pierre przeprasza, że rano będzie hałasował, ale wychodzi o 6:00 do pracy.
Marta do nocy stoi z Emeline przy klaczy, jakoś się dziewczynki dogadują. Klacz jest domowa, pieszczona i ukochana, ładny haflinger z bujną grzywką.
Dom jest przebudowany ze stajni, która należała do pobliskiego zamku Plessis-Bourre, urządzony bardzo ładnie, jak typowy francuski wiejski dom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz